Kiedy jesteśmy dziećmi, nowe rzeczy pojawiają się niemal bez pytania o zgodę. Z czasem coraz więcej sytuacji ma już znajomy kształt. Nie znaczy to jednak, że dorosłym kończy się ciekawość. Zmienia się raczej sposób, w jaki trafiamy na coś naprawdę nowego.

Na początku nowość przychodzi sama

Dziecko nie musi planować „nowych doświadczeń”. Pierwszy dzień szkoły, pierwsza samodzielna jazda autobusem, pierwszy nocleg poza domem, pierwszy koncert, pierwszy lot samolotem czy pierwsza próba zrobienia czegoś bez pomocy pojawiają się jako część zwykłego dorastania. Świat jest pełen rzeczy, których jeszcze nie było kiedy poznać.

Później nie przestajemy spotykać nowych sytuacji, ale coraz więcej z nich potrafimy od razu przypisać do czegoś znajomego. Nowa restauracja jest nadal restauracją. Nowe kino działa mniej więcej tak jak poprzednie. Nawet podróż do miejsca, w którym nigdy nie byliśmy, odbywa się zwykle według znanych reguł: bilet, droga, nocleg, mapa, powrót.

To nie jest historia o tym, że dorosłość staje się nudna. Przeciwnie, znajomość świata jest ogromną zaletą. Dzięki niej nie musimy za każdym razem uczyć się wszystkiego od początku. Ciekawe jest tylko to, co dzieje się z prawdziwym „pierwszym razem”, gdy takich doświadczeń z czasem może być po prostu mniej.

Znane ma przewagę z bardzo dobrego powodu

W psychologii decyzji często opisuje się prosty konflikt: można korzystać z opcji, o której już wiemy, że działa, albo sprawdzić coś nieznanego. Pierwsza strategia daje przewidywalność. Druga może przynieść nową informację, ale niesie też ryzyko, że wybór okaże się gorszy.

Ilustracja pokazująca dorosłą osobę stojącą na rozwidleniu dwóch dróg: jednej prowadzącej do znajomego, uporządkowanego miejsca, drugiej w stronę nowego, mniej przewidywalnego krajobrazu.
Opracowanie WartaRiver na podstawie: Kate Nussenbaum i in., eLife (2023).

Nie trzeba do tego specjalistycznych eksperymentów. Jeśli znamy dwie dobre pizzerie, trzecia, nieznana, może kusić smakiem, którego jeszcze nie znamy, ale wybierając ją, rezygnujemy z pewności, że w sprawdzonym miejscu raczej się nie zawiedziemy. Im więcej mamy doświadczenia, tym więcej takich „sprawdzonych opcji” może się pojawiać.

Badacze nazywają ten wybór konfliktem między eksploracją a wykorzystywaniem tego, co już znamy. To przydatne rozróżnienie, ale nie warto robić z niego opowieści o odwadze i tchórzostwie. Korzystanie z tego, co działa, jest często po prostu rozsądne.

Nowość i niepewność to nie to samo

Nowość i niepewność łatwo w codziennym języku wrzucić do jednego worka, choć nie są tym samym. Coś może być nowe, a jednocześnie nie wydawać się szczególnie ryzykowne. Można też znać rodzaj sytuacji, ale nie wiedzieć, jaki będzie wynik.

Schemat pokazujący, że nowość sytuacji i niepewność jej wyniku to dwa odrębne wymiary.
Opracowanie WartaRiver na podstawie: Kate Nussenbaum i in., eLife (2023).

W badaniu opublikowanym w 2023 roku dzieci, nastolatki i młodzi dorośli podejmowali decyzje między opcjami różniącymi się nowością i niepewnością. Skłonność do wybierania tego, co nowe, była podobna w różnych grupach wieku, natomiast wraz z dorastaniem rosła niechęć do niepewności wyniku. To ważne, bo psuje prostą historię „dzieci są ciekawe, dorośli nie”. Można nadal lubić nowość, a jednocześnie ostrożniej podchodzić do sytuacji, w której nie wiadomo, czego się spodziewać.

W kilku badaniach eksperymentalnych rzeczywiście obserwowano, że dzieci i młodsi uczestnicy częściej eksplorują, a starsi częściej korzystają z opcji, których wartość już znają. Jednym z możliwych powodów jest właśnie to, że z czasem mamy więcej wcześniejszej wiedzy, na której można się oprzeć.

Ciekawość nie ma daty ważności

Nie znaczy to jednak, że z wiekiem ciekawość po prostu spada. Badania pokazują bardziej niejednoznaczny obraz.

W dużym badaniu z 2025 roku autorzy rozdzielili ciekawość jako dość trwałą cechę od ciekawości wywołanej konkretną sytuacją. Ta pierwsza była przeciętnie niższa u starszych uczestników, ale ciekawość sytuacyjna w zadaniu opartym na pytaniach i odpowiedziach rosła z wiekiem. Starsze badania także sugerowały, że potrzeba zewnętrznej stymulacji może spadać, podczas gdy część form poszukiwania informacji pozostaje stabilna.

Czyli nie ma dobrego powodu, żeby opisywać dorosłość jako czas, w którym „przestajemy być ciekawi”. Bardziej prawdopodobne jest, że zmieniają się rodzaje ciekawości, cele i koszt, jaki jesteśmy gotowi ponieść za niepewny wynik.

Pierwszy raz nie musi być wielkim wydarzeniem

Kiedy mówimy o nowych doświadczeniach, łatwo od razu myśleć o skoku ze spadochronem, dalekiej podróży albo zmianie całego życia. To niepotrzebnie podnosi stawkę.

Pierwszym razem może być lekcja ceramiki, wejście na ściankę wspinaczkową, spróbowanie kuchni, której wcześniej nie znaliśmy, pójście na improwizowany spektakl, nauczenie się prostego tańca albo założenie gogli VR. W żadnym z tych przypadków nie chodzi o to, żeby nowa rzecz stała się nowym stylem życia. Wystarczy, że przez chwilę nie mamy gotowego scenariusza z poprzednich doświadczeń.

Technologia jest tu ciekawym przypadkiem, bo potrafi stworzyć nową sytuację bez wymagania egzotycznej wyprawy. Można wejść do cyfrowej przestrzeni, poruszać się w sposób, którego wcześniej się nie używało, albo po raz pierwszy zobaczyć, jak wygląda interakcja z otoczeniem, które reaguje na ruch. Dla kogoś innego pierwszym razem będzie zupełnie inna rzecz. Wspólne jest jedno: trafiamy na coś, czego nie potrafimy w całości przewidzieć na podstawie wcześniejszych doświadczeń.

Kiedy nowość staje się wyborem

W dzieciństwie wiele pierwszych razów organizuje za nas samo życie. W dorosłości część z nich nadal przychodzi bez zaproszenia, ale mamy też coraz większą możliwość układania codzienności z elementów, które znamy i lubimy.

To dobra wiadomość. Przewidywalność pozwala oszczędzać czas, energię i nerwy. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy zaczynamy mylić „znam to i wiem, że działa” z „nie potrzebuję już niczego, czego nie znam”.

Nie trzeba więc robić z nowości obowiązku ani kolekcjonować ekstremalnych przeżyć. Wystarczy czasem zostawić w planie miejsce na coś, czego nie potrafimy jeszcze dokładnie opisać z własnego doświadczenia.

Pierwsze razy nie kończą się w określonym wieku. Z czasem mogą po prostu pojawiać się rzadziej w zwykłym biegu życia.

Na dokładkę

Źródła i dalsza lektura

Wybrane materiały, na których opiera się artykuł i które pozwalają wejść głębiej w temat.

A jeśli chcesz sprawdzić coś nowego

Pierwszy raz może być całkiem zwyczajny

Nie każdy pierwszy raz musi być wielkim wydarzeniem. Jeśli ciekawi Cię pierwsze spotkanie z VR, możesz zajrzeć do WartaRiver i sprawdzić, jak wygląda wizyta.

Zajrzyj do WartaRiver Sprawdź wizytę